katarzyna
lukoszek
Wywiad miesiąca: Katarzyna Lukoszek
W laboratorium medycznym to właśnie praca rejestracji stanowi pierwszy, kluczowy etap procesu diagnostycznego — od uważności i precyzji na tym etapie zależy bezpieczeństwo każdego wyniku 💚
W tym miesiącu oddajemy głos Katarzynie Lukoszek — doświadczonej rejestratorce związanej z Laboratorium Medycznym Lab-Med od wielu lat. To jedna z osób, które każdego dnia współtworzą pierwszy etap procesu diagnostycznego, dbając o poprawność danych, bezpieczeństwo procedur i spokojną atmosferę już od momentu wejścia pacjenta do punktu pobrań.
W rozmowie opowiada o kulisach pracy w rejestracji, odpowiedzialności, której często nie widać, znaczeniu precyzji i koncentracji oraz o tym, jak empatia i uważność wpływają na przebieg całej wizyty.
Zapraszamy do lektury rozmowy z osobą, dla której dokładność, spokój i szacunek wobec pacjenta są codziennym standardem pracy 💚
I. Rejestracja w laboratorium – pierwszy kontakt z pacjentem
Pani Katarzyno, od wielu lat jest Pani pierwszą osobą, którą pacjent spotyka w Lab-Med. Jakie to uczucie być „pierwszą linią kontaktu”, która buduje atmosferę całej wizyty?
To ogromna odpowiedzialność, ale jednocześnie duża satysfakcja. Czuję się trochę jak wizytówka laboratorium. Wiem, że od mojego spokoju, uśmiechu i sposobu podejścia zależy, czy pacjent wejdzie do gabinetu rozluźniony, czy pełen stresu. Budowanie dobrej atmosfery naprawdę zaczyna się od prostego „dzień dobry”.
Wielu pacjentów nie zdaje sobie sprawy, jak kluczowa jest rola rejestratorki. Jak wyjaśniłaby Pani komuś z zewnątrz, dlaczego rejestracja jest fundamentem pracy całego laboratorium?
Rejestracja to znacznie więcej niż samo wprowadzenie danych do komputera.
To właśnie w tym momencie rozpoczyna się właściwy proces diagnostyczny – jeszcze zanim zostanie pobrana krew. Zbieramy kluczowe informacje: czy pacjent jest na czczo, jak się czuje, jakie przyjmuje leki, czy wydarzyło się coś, co może mieć wpływ na wynik badania. Te szczegóły mają realne znaczenie dla późniejszej interpretacji wyników.
Diagnosta widzi próbkę i liczby, natomiast to my wnosimy do całego procesu kontekst człowieka. Nawet najnowocześniejszy sprzęt nie zastąpi uważnej rozmowy i właściwie zebranych informacji.
Dlatego czasem porównuję rejestrację do fundamentu domu – na pierwszy rzut oka niewidocznego, ale decydującego o stabilności całej konstrukcji.
Rejestratorki i rejestratorzy posiadają również szeroką wiedzę na temat badań laboratoryjnych. Znamy kody, zakresy i ceny badań, potrafimy doradzić w wielu codziennych sytuacjach. Zdobycie takiej praktyki wymaga czasu, doświadczenia i nieustannej koncentracji. Nasza uwaga przez cały dzień musi pozostawać na najwyższym poziomie, ponieważ nawet drobny błąd może spowolnić pracę całego laboratorium.
Ta część pracy bywa niedostrzegana, a przecież to właśnie od niej w dużej mierze zależy sprawność i bezpieczeństwo całego procesu diagnostycznego.
Czy drobny błąd w rejestracji może wpłynąć na cały proces diagnostyczny? Jak dużą odpowiedzialność niesie ta praca?
Niestety tak. Pomyłka w nazwisku, dacie urodzenia czy kodzie badania może opóźnić wynik, wymusić powtórzenie badania, a w skrajnych przypadkach doprowadzić do błędnej diagnostyki. Dlatego nasza praca wymaga nieustannej koncentracji – jesteśmy pierwszym „bezpiecznikiem” w całym systemie.
Stąd też nasza prośba o okazanie dokumentu tożsamości. Wiem, że bywa odbierana jako formalność albo niepotrzebna surowość.
Ale za tym stoi wyłącznie troska – bo pewność, że wynik trafi do właściwej osoby, jest absolutnie kluczowa.
Co sprawia, że pacjent już przy okienku czuje się zaopiekowany i spokojniejszy?
Przede wszystkim uważność.
Pacjent musi poczuć, że naprawdę go widzę i słyszę – że w tej jednej chwili jest najważniejszy.
Nie chodzi tylko o procedury.
Chodzi o kontakt wzrokowy, cierpliwość w odpowiadaniu na pytania, spokojne wyjaśnienie każdego kroku.
Czasami wystarczy kilka zdań, życzliwy ton, krótkie zatrzymanie się przy czyimś niepokoju.
To drobne gesty, ale potrafią całkowicie zmienić sposób przeżywania wizyty.
II. Codzienność w rejestracji – między empatią a organizacją
Rejestracja to prawdziwe centrum dowodzenia. Co w codziennej pracy wymaga największej koncentracji?
Zdecydowanie wielozadaniowość. Trzeba jednocześnie dbać o poprawność danych, odpowiadać na pytania pacjentów i reagować na nieprzewidziane sytuacje, na przykład gdy ktoś poczuje się słabo po pobraniu krwi. Połączenie precyzji z empatią to naprawdę duże wyzwanie
Czy pamięta Pani sytuację, w której krótka rozmowa całkowicie zmieniła przebieg wizyty pacjenta?
Zdarza się, że pacjenci przychodzą bardzo zdenerwowani, czasem wręcz agresywni. Zamiast odpowiadać emocjami, staramy się spokojnie dopytać o przyczynę – często jest nią po prostu lęk o zdrowie. Kilka minut rozmowy potrafi zupełnie zmienić atmosferę i nastawienie pacjenta.
Jak radzi sobie Pani z pacjentami szczególnie zestresowanymi, na przykład dziećmi?
Staram się łączyć merytoryczne wyjaśnienia z odrobiną humoru. Krok po kroku tłumaczę, co będzie się działo i dlaczego badanie jest potrzebne. To pomaga zmniejszyć lęk. Czasem wystarczy żart, a czasem… balonik z rękawiczki.
Czy jest typ pacjenta, który szczególnie zapadł Pani w pamięć?
Bardzo poruszają mnie seniorzy, którzy przychodzą nie tylko na badania, ale też po chwilę rozmowy. Często mają niezwykłe poczucie humoru i dystans do życia. Do naszego punktu regularnie przychodzi starsze małżeństwo – sposób, w jaki troszczą się o siebie nawzajem, jest naprawdę wzruszający.
III. Niedoceniany, a kluczowy zawód
Dlaczego zawód rejestratorki medycznej bywa niedoceniany?
Bo kiedy wszystko działa sprawnie, wydaje się proste. Pacjenci widzą jedynie wprowadzanie danych do komputera, a nie ogrom pracy wykonywanej w tle – presję czasu, odpowiedzialność za poprawność informacji, rozmowy telefoniczne wymagające cierpliwości i wiedzy. To znacznie więcej niż administracja.
Co daje Pani największą satysfakcję?
Najbardziej poruszające są chwile, gdy pacjent po pewnym czasie wraca i mówi, że dzięki wykonanym badaniom udało się odnaleźć przyczynę choroby i rozpocząć właściwe leczenie. Poczucie, że mogłam pomóc komuś przejść przez trudny moment, daje ogromną energię do dalszej pracy.
Zdarzały się również sytuacje, w których sama podpowiedziałam wykonanie dodatkowych badań – i to właśnie one pozwoliły szybciej dotrzeć do sedna problemu oraz wdrożyć odpowiednią terapię. Takie momenty szczególnie zapadają w pamięć.
Ogromną radość przynosi mi także wdzięczność pacjentów, którzy do nas wracają. Ten prosty, szczery feedback sprawia, że codzienne trudności schodzą na dalszy plan, a ja czuję prawdziwą dumę z wykonywanej pracy.
IV. Perspektywa i przyszłość
Jak zmieniła się ta praca na przestrzeni lat?
Technologia bardzo przyspieszyła wiele procesów i ograniczyła błędy manualne, ale wymaga ciągłej nauki i czujności. Jednocześnie żadna technologia nie zastąpi człowieka w obszarze empatii – nie uspokoi płaczącego dziecka ani nie odczyta stresu z twarzy pacjenta
Jak znajduje Pani równowagę po pracy?
Po dniu pełnym rozmów najbardziej cenię powrót do domu, do męża i dzieci. Tam również bywa głośno, ale to już mój własny, domowy szum. Coraz częściej znajduję też czas na siłownię, która pomaga mi się wyciszyć i zadbać o siebie.
Praca w Lab-med
Pierwszy kontakt, który buduje zaufanie 💚
Precyzja i spokój – fundament pracy w rejestracji
