Bohater miesiąca: Wiktoria Koza

Bohater miesiąca: Wiktoria Koza

Poznaj technologa laboratoryjnego, wolontariuszkę, miłośniczkę teatru i autorkę wyjątkowej bajki o schroniskowych psiakach!

W najnowszym wywiadzie odkrywamy kulisy pracy w pracowni immunologii, pytamy o momenty, które najbardziej zapadły jej w pamięć, i dowiadujemy się, jak pasja do teatru pomaga jej w codziennych obowiązkach.

Wiktoria opowiada także o swojej działalności w schronisku Psitulmnie, poruszających historiach podopiecznych oraz o tym, jak każdy z nas może realnie pomóc. To dzięki jej inicjatywie Lab-Med zdecydował się na wirtualną adopcję trzech psiaków — a to dopiero początek dobrych wieści.

Zapraszamy do lektury!

 
 
1. Gdybyś miała opisać swoją pracę na pracowni immunologii jednym słowem — jakie by to było i dlaczego?

To słowo to rozwój.

Odkąd pracuję na pracowni immunologii, moje kompetencje bardzo się poszerzyły. Zdobyłam wiedzę, którą wykorzystuję nie tylko zawodowo, ale również w codziennym życiu.

Rozwój to jednak nie tylko praca z próbkami. Codzienna współpraca z ludźmi uczy mnie wyrozumiałości, cierpliwości i empatii — i uważam, że to właśnie najpiękniejszy prezent, jaki otrzymałam od naszego laboratorium i tej pracowni.


2. Czy w Twojej dotychczasowej pracy był moment, który szczególnie zapadł Ci w pamięć?

Tak — wydarzył się niedługo po tym, jak dołączyłam do zespołu.

Po około miesiącu rozpoczęła się coroczna akcja borelioza, podczas której liczba próbek była kilkukrotnie większa niż zazwyczaj.

Dzisiaj jestem już do niej przyzwyczajona, ale wtedy byłam pod ogromnym wrażeniem tego, jak dużą skalę działań potrafi obsłużyć nasza pracownia.

3. Dlaczego właśnie praca w laboratorium?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć.

Praca w laboratorium zawsze mnie fascynowała, choć początkowo nie wiedziałam, czy pasuje do mojej osobowości. Jednak zamiłowanie do biologii i chemii okazało się silniejsze — zaryzykowałam i dziś jestem naprawdę szczęśliwa, że wybrałam tę drogę zawodową.


4. Twoją pasją jest również teatr. Czy nauczył Cię czegoś, co wykorzystujesz w pracy?

Zdecydowanie tak — nawet jeśli jest to teatr amatorski.

Dał mi wiele praktycznych umiejętności, przede wszystkim pracę zespołową.

Zarówno na scenie, jak i w laboratorium, jesteśmy jedną drużyną. Mamy wspólny cel, a tylko współpraca prowadzi do sukcesu. Każda aktywność, która rozwija tę umiejętność, jest niezwykle wartościowa.

5. Jesteś także wolontariuszką w schronisku. Co powiedziałabyś osobie, która nigdy tam nie była i trochę się boi?

Powiedziałabym jedno: odwagi!

Wokół schronisk narosło wiele stereotypów, a rzeczywistość wygląda inaczej. Oczywiście, bywają trudne chwile, ale zwierzęta tak bardzo nas potrzebują, że warto je przepracować.

Zdecydowana większość momentów w schronisku to chwile pełne:

  • radości,

  • czułości,

  • wzruszeń,

  • a często i zabawnych sytuacji — te zwierzaki potrafią być tak urocze, że serce rośnie.

Miłość rodzi miłość — dlatego naprawdę warto tego doświadczyć.


6. Jaka psia historia poruszyła Cię najbardziej?

Najbardziej poruszyła mnie historia Kajusi — psiej seniorki o niezwykle ciepłym charakterze.

Do schroniska trafiła po latach życia z osobami bezdomnymi, które nadużywały substancji psychoaktywnych. Była skrajnie zaniedbana, niemal nigdy nie wychodziła na spacery, a jej stan określano jako tragiczny.

Dziś Kajusia ma się świetnie — niczego jej nie brakuje i wierzę, że jest wreszcie szczęśliwa.

7. Dzięki Twojej inicjatywie Laboratorium Lab-med wirtualnie adoptowało trzy pieski. Czy pacjenci również mogą pomóc?

Oczywiście — sposobów jest wiele!

Każdy może pomóc poprzez:

  • wpłatę na konto schroniska,

  • wirtualną adopcję,

  • udział w kiermaszach i akcjach charytatywnych,

  • udostępnianie postów i szerzenie informacji,

  • podarowanie potrzebnych rzeczy, takich jak:

    • koce,

    • zabawki,

    • specjalistyczna karma.

Każdy, kto chce się zaangażować, na pewno znajdzie odpowiednią formę.


8. Napisałaś dla schroniska książeczkę dla dzieci. Skąd pomysł na taką formę pomocy?

Pomysł narodził się podczas przygotowań do kiermaszu z okazji Dnia Zwierzaka.

Wielu wolontariuszy przygotowywało rękodzieło, a ja — mając całkowity antytalent w tym kierunku (śmiech) — musiałam znaleźć inną formę wsparcia.

Pomyślałam: napiszę bajkę. I tak zrobiłam.

Po czasie zadzwoniło do mnie schronisko z informacją, że chciałoby ją wydać. Ustaliliśmy, że jej premiera odbędzie się na grudniowym kiermaszu.

Serdecznie zapraszam więc na kiermasz w schronisku Psitulmnie w Zabrzu — 21 grudnia. Może zainteresuje Was historia piesków opisana w tej bajce?


9. Jaki najważniejszy przekaz chciałaś przekazać dzieciom?

Chciałam pokazać, że życie nie zawsze jest kolorowe — ale zrobiłam to w sposób delikatny.

Zależało mi również, aby dzieci zrozumiały, że bezdomność zwierząt często wynika z ludzkiej nieodpowiedzialności.

Pierwsza część bajki jest bardziej emocjonująca, chwilami trudna. Druga natomiast jest radosna i budująca.

Starałam się to wyważyć — pokazać prawdę, ale i nadzieję.

Koszyk

Pasek narzędzi ułatwień dostępu

Przewijanie do góry
Platforma zarządzania zgodami od Real Cookie Banner Call Now Button